To, co matka czyta na dobranoc – Saga o Zawrociu, Hanna Kowalewska

To, co matka czyta na dobranoc – Od Krystyny Siesickiej do Hanny Kowalewskiej 

Myślę sobie nad tym jak to jest, że niektóre książki podobają się nam bardziej a inne mniej…

Jak kształtujemy własny gust czytelniczy? Czy rzeczywiście lektury w szkołach, które czytają nasze dzieci i które my także czytaliśmy są trafione? Czy nie jest tak, że kiedy po prostu kocha się książki, to czyta się je bez większego problemu, nie patrząc czy jest to Prus, Dostojewski czy Gombrowicz…
Kiedy przypominam sobie, co czytałam dla przyjemności, gdy byłam młoda tzn. kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, a potem do średniej (bo później to już była epistemologia, logika, ontologia itd 😉 a dla oddechu Bauman ;)), to aż chciałabym znowu wziąć w ręce książki mojej ukochanej Krystyny Siesickiej. Uwielbiałam bowiem sfatygowaną ciągłym czytaniem „Zapałkę na zakręcie”, która trzymała mnie przy życiu. Nie było w niej nic, co mogłoby młodej dziewczynie zmącić ciut jeszcze naiwny ogląd rzeczywistości. Dziś z perspektywy czasu widzę, jak ogromny wpływ na młodzież miały i nadal mają „proste” gazety i seriale, lansujące model dziewczyny, która myśleć nie musi a wystarczy, że dobrze wygląda… Wracając jednak do „Zapałki…” książka ta opowiada o dziewczynie imieniem Mada, która wraz z mamą i siostrą przyjeżdża na wakacje nad jezioro. Tam pomiędzy spotkaniami z przyjaciółmi a refleksjami na temat przyszłości poznaje Marcina. Młody chłopaka gdzieś po drodze po prostu się zagubił. Powieść nie jest jednak prostą historią o miłości, ale psychologicznym studium dojrzewania człowieka. Ten dokonuje własnych wyborów i ponosi ich konsekwencje. Wielowątkowość ale i skupienie się autorki nad skomplikowaną naturą ludzi, jest tą głębią, której wyjaśnienia potrzebuje każdy młody człowiek. A zwłaszcza ten wkraczający w
dorosłość a książka niewątpliwie uchyla wiele furtek w umyśle ludzkim…

TERAPEUTYCZNA MOC KSIĄŻEK

Przyznaję się, czytałam ją setki razy, teraz już wiem, że robiłam to dlatego, że czułam się wtedy po prostu bezpiecznie, jednak żeby wrócić do książki, musi ona mimo wszystko i przede wszystkim wywrzeć na nas wrażenie… Jak wspomniałam od czasów „Zapałki na zakręcie” przeżyłam wiele przygód książkowych, kilka lat temu jednak trafiłam na autorkę, której powieści urzekły mnie równie mocno jak „Zapałka…” czy „Jezioro Osobliwości” Krystyny Siesickiej. Powieści te również nie mają prostej fabuły i czyta się je jednym tchem, żyje się historią, która nami na jakiś czas potrafi mocno zawładnąć. Piszę tutaj o Hannie Kowalewskiej pisarce i poetce, która według mnie ma doskonały styl! Historia Matyldy, która dziedziczy po swojej babce dworek w Zawrociu a wraz z nim fortepian, który łączy ale i dzieli ludzi, jest skomplikowana i pełne zakrętów. Fascynująca dla mnie jest zarówno fabuła jak i bohaterowie, którzy przeżywają wzloty i upadki, a każdy z nich ma swój życiowy bagaż, który przeszkadza w rozpoczęciu nowego życia…

SERIA TRAFIA DO DERCA CZYTELNIKA

Serię zaczyna powieść: „Tamtego lata w Zawrociu”, kolejne to: „Góra śpiących węży”, mroczna „Maska arlekina”, „Inna wersja życia”, „Przelot bocianów” i „Cztery rzęsy nietoperza”. Przyznam się, że nie lubię zbytnio sag, ale może to po prostu wrażenia z ostatnich lat, kiedy to każda kolejna powieść dla kobiet opierała się na modnym schemacie: wyprowadzka z miasta, porzucenie pracy w korporacji i kupno domu na wsi, choć prawdą jest, iż żeby napisać kilka części poczytnej pozycji, fabuła rzeczywiście musi być rozbudowana. Ja jednak lubię w powieściach to, że historie ich bohaterów bywają nieprzewidywalne albo przepełnione inteligentnym humorem!
U Hanny Kowalewskiej bohaterowie z pewnością nie mają pewności na szczęśliwy koniec ich losów…
Nie chcę zdradzać fabuły, choć może wypadałoby szerzej o niej napisać. Moim jednak zdaniem wystarczy zdać się na magię, bo książka naprawdę wciąga czytelnika, wierzcie mi na słowo…
Uchylę tylko rąbka tajemnicy, mały kawałek świata, który powstał w wyobraźni Pani Hanny. W tym świecie jest śmierć ale i jest rzeczywistość złożona z wyobrażeń i marzeń, jest nadzieja, ale i ciężar przeszłości. Jest przyjaźń ale i nienawiść, jest nieakceptowana miłość, o którą się walczy, jest masa niedomówień, jest żal oraz magia, jest młodość i starość…
Serdecznie polecam powieści Hanny Kowalewskiej osobom, które nie chcą tylko odpocząć przy książce ale zatopić się w świat, który stworzyła ta wyjątkowa według mnie Autorka. Naprawdę warto udać się w podróż do Zawrocia i wraz z Matyldą przeżywać jej wewnętrzne konflikty.
Bardzo polecam!
Joanna Kietlińska – tam, gdzie matka mówi dobranoc


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.